czwartek, 5 czerwca 2014

Kredki do ust GOLDEN ROSE Classics

Dzisiaj pod lupę pójdą kredki z serii Classics, dostępne na stoiskach Golden Rose.

W zeszłym roku kupiłam pierwszą, w odcieniu soczystej czerwieni (320). Potrzebowałam coś na szybko, najlepiej wodoodpornego, by trzymało mi czerwoną pomadkę w ryzach. Nie powiem, byłam bardzo mocno zaskoczona, kiedy ta niepozorna kredka za parę złotych, na ustach wyglądała lepiej niż używana pomadka. W dodatku była bardzo trwała. Później chciałam dokupić inne odcienie, ale gdzieś mi to wyleciało z głowy.

Jakiś czas temu na jednym z blogów zobaczyłam inny odcień z tej serii, odkopałam moją czerwoną i postanowiłam przy najbliższej okazji zaopatrzyć się w jeszcze kilka kolorów. Od tej pory bardzo często nakładam je na całe usta zamiast pomadki, a na to bezbarwnego Carmexa.


Jak widać na powyższym zdjęciu końcówka z czerwonej kredki gdzieś mi odpadła. Zgubiłam też zakrętkę ;)


Aktualnie posiadam 5 kolorów. Ze względu na niską  cenę, chętnie kupiłabym ich więcej, ale ostatnimi czasy ciężko je dostać. Z 4 pobliskich stoisk GR  tylko na jednym je mieli i to mocno okrojone kolorystycznie..

Tak prezentują się poszczególne odcienie:



Tak jak wspomniałam wyżej, bardzo często używam je na całe usta. Są to kredki, więc nieco wysuszają, ale podbijam je Carmexem lub innym bezbarwnym balsamem i to mi w zupełności wystarczy, a trwałość jest naprawdę cudowna. Czerwoną lubię najbardziej, w niej przebalowałam kilka imprez, robiąc może jedną - dwie poprawki, gdzie jadłam, piłam większość dnia i noc (wesela ;))

Są raczej średnio wydajne, podczas temperowania lubią się łamać lub kruszyć, ponadto niektóre odcienie (np 309) są bardziej tępe i ciężej się maluje. A np. 320 jest mięciutka i łatwo sunie po ustach.

Tak wyglądają nałożone na całe usta solo:


Najbardziej lubię 320 i 328. 328 to typowy nudziak, dobry przy ciemniejszych makijażach. 301 jest za to dosyć dziwnym odcieniem. Mam wrażenie że robi mi nieco trupie usta. Taki niezdrowo ziemisty odcień. Rzadko jej używam (ale pewnie nada się do charakteryzacji ;)) 325 to bardzo intensywna pomarańcz,  a 309 fuksjowy rażący po oczach róż. Zdjęcia  bardzo dobrze oddają kolory.

Podsumowanie

Plusy:

- tanie jak barszcz (ok 5 zł)
- faktycznie wodoodporne i trwałe
- bardzo mocno napigmentowane
- nie robią smug
- można  użyć na całe usta zamiast pomadki
- łatwo się maluje (większość odcieni)

Minusy:

- podkreślają suche skórki (nałożone na całe usta)
- szybko się zużywają
- kruszą się podczas temperowania
- niektóre kolory są bardziej "tępej" konsystencji

Mimo tych kilku wad, uważam że za taką cenę raczej nie znajdziemy lepszych konturówek. No chyba że znacie lepsze ;)?

P.S. Można już mnie dodać do obserwowanych za pomocą Google+  zapraszam :)

3 komentarze:

  1. Mam dwie, faktycznie są świetne :)
    Strasznie spodobał mi sie kolo 301 *-* cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za tą cenę trudno nie wypróbować, chociaż tak jak wspomniałam 301 mi osobiście najmniej przypadła do gustu :)

      Usuń
  2. Faktycznie fajne :) Muszę się im bliżej przyjrzeć!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz :)