czwartek, 12 czerwca 2014

Drogie/Tanie tuszowanie - czyli MAC Pro Longwear Concealer vs Eveline Art Scenic 2w1


Dzisiaj recenzja porównawcza dwóch cieszących się bardzo dobrą opinią korektorów. Co prawda różnica cenowa jest ogromna,ale są powody dla których mogę te dwa produkty razem ocenić.

Od producentów:

MAC PRO LONGWEAR CONCEALER

 Lekki korektor w płynie, zapewniający krycie od lekkiego do średniego i komfortowe, naturalnie matowe wykończenie. Doskonale stapiająca się ze skórą formuła utrzymuje się do 15 godzin. Pomaga zatuszować cienie pod oczami i przebarwienia. Opakowany w przezroczystą, szklaną buteleczkę z matową, czarną pompką.

 Cena: 77zł / 9ml


EVELINE ART SCENIC KOREKTOR 2W1 KRYJĄCO - ROZŚWIETLAJĄCY

Korektor w płynie 2 w 1 kryjąco - rozświetlający - preparat idealnie koryguje niedoskonałości, dając efekt nieskazitelnej i promiennej cery. Zapewnia ekstremalną trwałość i niezawodną odporność. Dzięki delikatnej konsystencji korektor precyzyjnie się rozprowadza, łącząc perfekcyjne krycie niedoskonałości z uczuciem lekkości i świeżości. Innowacyjna receptura z formułą Long Lasting Effect 24h gwarantuje perfekcyjny makijaż przez cały dzień. Innowacyjna receptura, oparta na naturalnych Bio komponentach: Mineralne naturalne pigmenty rozświetlające optycznie wygładzają zmarszczki i linie mimiczne, skutecznie maskują oznaki zmęczenia, nadając cerze nieskazitelny wygląd i młodzieńczy blask. Innowacyjna receptura Exclusive Bio Complex oparta jest na naturalnych wyselekcjonowanych składnikach i nie zawiera substancji zapachowych, często będących przyczyną alergii. Delikatna tekstura preparatu doskonale dostosowuje się do struktury Twojej skóry, sprawiając, że cera jest idealnie gładka i promienna, a makijaż wygląda perfekcyjnie i świeżo przez cały dzień.

Cena: 12zł / 7ml

CENA

Na pierwszy ogień idzie największa różnica, czyli cena korektorów.  77zł a 12zł to jest ogromna różnica,dla dokładniejszego porównania 1 ml MACa wychodzi ponad 8,50 zł a 1 ml Eveline ok 2zł (ja dodatkowo skorzystałam z rabatu - 49% w Rossmanie). Czy jest aż taka różnica w jakości i wydajności?



OPAKOWANIE

Jeśli o mnie chodzi to wolę opakowanie MAC. Szklana porządna buteleczka z pompką, której największym minusem jest właśnie ta nieszczęsna pompka. Gdy się ją dociska wydaje się że produktu wypływa niewiele, ale patrząc na to jak jest wodnisty i skoncentrowany pod względem pigmentu, wystarczyłaby spokojnie połowa do przykrycia cieni pod oczami oraz rozświetlenia strategicznych punktów na twarzy. Prawie udało mi się już opanować sposób by produktu wylewało się mniej, ale nie zawsze się udaje. jednak wizualnie na plus, napisy się nie starły, a mam go już dosyć długo i raczej nie oszczędzam.  Konfrontując to z plastikową tubką Eveline z mało moim zdaniem higieniczą pacynką, MAC zdecydowanie wygrywa. Napis na  Art Scenic, mimo że ma ładny złoty, ekskluzywnie wyglądający nadruk i zakrętkę, niestety się ściera, a to nie wygląda zbyt estetycznie (można dojrzeć już na  zdjęciu, ok 2 mies od pierwszego użycia)

KONSYSTENCJA

Od lewej: Eveline Art Scenic korektor kryjąco-rozświetlający, MAC Pro Longwear concealer 

Eveline Art Scenic 04, MAC NC15

Mac jest płynny - wodnisty, mała kropelka rozciera się naprawdę dobrze, świetnie kryjąc. Schnie dłuższą chwilę, robiąc się bardziej kremowy, jednocześnie  kiedy wyschnie jest prawie całkiem matowy, nigdy nie utrwalam go dodatkowo pod oczami pudrem (co jest dla mnie plusem ). Ta kropla z jednej dozy pozwala na ukrycie cieni, wykonturowanie twarzy i jeszcze trochę zostanie. Eveline jest dużo bardziej kremowy, gęsty, nie tworzy gładkiej tafli, tylko lekko chropowatą powłokę. Delikatnie go przypudrowuję w samym wewnętrznym kąciku "doliny łez" bo w tym miejscu najbardziej przeszkadza mi błysk, który ten korektor pozostawia. Jednak rozświetlając poszczególne partie twarzy tym korektorem, raczej zostawiam go solo bez pudrowania i taka satynowa powłoka mi wystarczy. Jednak do cieni i konturowania muszę przynajmniej dwa razy zanurzyć pacynkę pędzelka w tubce. Oba korektory najlepiej lekko rozetrzeć a następnie wklepywać palcami, aż do ładnego wtopienia się w skórę.



KRYCIE



 Jak widać na przykładzie powyższych zdjęć MAC (NC15) lepiej kryje. Moim zdaniem lepiej też rozświetla, aczkolwiek może dlatego, że odcień jest ciut jaśniejszy od Art Scenic ( kolor 04 light), bardziej białawy i lepiej odbija światło. Przed zakupem dowiedziałam się że Pro Longwear ciemnieje, więc specjalnie wybrałam najjaśniejszy odcień z całej gamy kolorystycznej. Ten który ja posiadam zmienia kolor tylko nieznacznie, moim zdaniem na plus, gdyż po pewnym czasie lepiej wtapia się w cały makijaż( choć podejrzewam że przy ciemniejszym kolorze może być to już problem). Porównując zdjęcia widać , że bardzo dobrze przykrył mojego maleńkiego pieprzyka pod okiem. Eveline go tylko przytuszował. Na fotkach można także dostrzec lekki błysk jaki pozostawia Eveline w "dolinie łez".

W tym podpunkcie muszę jednak zauważyć, że te różnice są subtelne. MAC tylko nieznacznie lepiej kryje, a Eveline po lekkim przypudrowaniu mu już spokojnie dorównuje.

TRWAŁOŚĆ

Tutaj bezkompromisowo wygrywa korektor MACa. Na koniec dnia pozostaje praktycznie niezmieniony. Na imprezach również świetnie się trzyma. Art Scenic znika w pewnym stopniu po kilku godzinach. Nie wygląda to źle, ale cienie prześwitują spod tej warstewki, która pozostała.

PODSUMOWANIE


Przyznaję że polubiłam oba te korektory. MAC to mój nr jeden wśród korektorów pod oczy, zresztą ta analiza dobrze pokazuje  że tutaj cena idzie w parze z jakością. Eveline zaś lubię używać na co dzień  razem z podkładami mineralnymi, całkiem nieźle z nimi współgra. Dodatkowo za tą cenę grzech nie kupić, jeśli wiem, że jest to produkt naprawdę niezły. A ponieważ używam go też do rozświetlania twarzy, nie żal mi tych paru(nastu) złotych .

Jednak na wyjścia tylko MAC. Na wyjątkowo kiepskie dni mojej cery tylko MAC. Dla klientek również MAC. No i jest bardzo wydajny (mimo pompki).



czwartek, 5 czerwca 2014

Kredki do ust GOLDEN ROSE Classics

Dzisiaj pod lupę pójdą kredki z serii Classics, dostępne na stoiskach Golden Rose.

W zeszłym roku kupiłam pierwszą, w odcieniu soczystej czerwieni (320). Potrzebowałam coś na szybko, najlepiej wodoodpornego, by trzymało mi czerwoną pomadkę w ryzach. Nie powiem, byłam bardzo mocno zaskoczona, kiedy ta niepozorna kredka za parę złotych, na ustach wyglądała lepiej niż używana pomadka. W dodatku była bardzo trwała. Później chciałam dokupić inne odcienie, ale gdzieś mi to wyleciało z głowy.

Jakiś czas temu na jednym z blogów zobaczyłam inny odcień z tej serii, odkopałam moją czerwoną i postanowiłam przy najbliższej okazji zaopatrzyć się w jeszcze kilka kolorów. Od tej pory bardzo często nakładam je na całe usta zamiast pomadki, a na to bezbarwnego Carmexa.


Jak widać na powyższym zdjęciu końcówka z czerwonej kredki gdzieś mi odpadła. Zgubiłam też zakrętkę ;)


Aktualnie posiadam 5 kolorów. Ze względu na niską  cenę, chętnie kupiłabym ich więcej, ale ostatnimi czasy ciężko je dostać. Z 4 pobliskich stoisk GR  tylko na jednym je mieli i to mocno okrojone kolorystycznie..

Tak prezentują się poszczególne odcienie:



Tak jak wspomniałam wyżej, bardzo często używam je na całe usta. Są to kredki, więc nieco wysuszają, ale podbijam je Carmexem lub innym bezbarwnym balsamem i to mi w zupełności wystarczy, a trwałość jest naprawdę cudowna. Czerwoną lubię najbardziej, w niej przebalowałam kilka imprez, robiąc może jedną - dwie poprawki, gdzie jadłam, piłam większość dnia i noc (wesela ;))

Są raczej średnio wydajne, podczas temperowania lubią się łamać lub kruszyć, ponadto niektóre odcienie (np 309) są bardziej tępe i ciężej się maluje. A np. 320 jest mięciutka i łatwo sunie po ustach.

Tak wyglądają nałożone na całe usta solo:


Najbardziej lubię 320 i 328. 328 to typowy nudziak, dobry przy ciemniejszych makijażach. 301 jest za to dosyć dziwnym odcieniem. Mam wrażenie że robi mi nieco trupie usta. Taki niezdrowo ziemisty odcień. Rzadko jej używam (ale pewnie nada się do charakteryzacji ;)) 325 to bardzo intensywna pomarańcz,  a 309 fuksjowy rażący po oczach róż. Zdjęcia  bardzo dobrze oddają kolory.

Podsumowanie

Plusy:

- tanie jak barszcz (ok 5 zł)
- faktycznie wodoodporne i trwałe
- bardzo mocno napigmentowane
- nie robią smug
- można  użyć na całe usta zamiast pomadki
- łatwo się maluje (większość odcieni)

Minusy:

- podkreślają suche skórki (nałożone na całe usta)
- szybko się zużywają
- kruszą się podczas temperowania
- niektóre kolory są bardziej "tępej" konsystencji

Mimo tych kilku wad, uważam że za taką cenę raczej nie znajdziemy lepszych konturówek. No chyba że znacie lepsze ;)?

P.S. Można już mnie dodać do obserwowanych za pomocą Google+  zapraszam :)

niedziela, 1 czerwca 2014

Makijaże dzienne w kolorze

Ostatnimi czasy w makijażach dziennych bardzo często stosuję technikę "cut crease". Kolory w makijażu oka nie wtapiają się jeden w drugi, tylko pozostawia się widoczne granice. Oczywiście nie zwalnia to z dokładnego roztarcia cieni :) Poza tym część kolorów można ze sobą zblendować a część "odciąć" bardzo dokładną linią. Możliwości jest wiele.
 Ja poniżej zamieszczam tutorial ( który jakiś czas temu dodawałam na fanpage).


W makijażu użyłam:
- podkład EL Double wear light 1.0 i 3.0
- korektor MAC
- puder transparentny MAC
- bronzer W7
- róż Flormar
- baza pod cienie Art Deco
- cienie Inglot: beż, matowa czerń, turkus i granat
- eyeliner w pisaku Mon Ami, linia wodna Kryolan kajal Cream
- baza pod tusz Dior Maximizer,  tusz Dior Extase
- brwi: Maybelline color tatoo Taupe Permanent
- usta Classics nr 320, pomadka Dior Addict Pink Ardor nr 674
- rzęsy połówki Ardell

Dorzucę jeszcze ostatnio stworzony makijaż dzienny z fioletem i kobaltową kreską:




W tym makijażu w większości użyłam tych samych produktów co w poprzednim, drobne zmiany:
- cienie Sleek(paleta "oh so special") beż, szarość i brąz/ kobalt Essence (pigment)/ fiolet Kryolan (paleta Fashion)
- rzęsy kępki Donegal 9979



P.S. Częstotliwość dodawania postów spadła poniżej jakiegokolwiek poziomu, mogę tylko przeprosić.. Niestety nie obiecam, że się poprawię, nawał pracy jaki mam ostatnio i coraz to nowsze projekty w których biorę udział skutecznie mi przeszkadzają w blogowej systematyczności:(