środa, 31 grudnia 2014

Makijaż Sylwestrowy Bling Bling z brokatem

Jeśli ktoś jeszcze nie ma pomysłu jaki makijaż zrobić sobie na dzisiejszy wieczór,  zapraszam do wypróbowania bardzo efektownego makijażu oka, który wbrew pozorom nie jest zbyt skomplikowany.

Jedyne co będziemy potrzebować ponad zwykłe kosmetyki to brokat (może być taki do zdobienia paznokci) i Glitter Gel lub cień w kremie (do przyklejenia)

Tak prezentuje się gotowy makijaż, U mnie w kobalcie ale kolorystyka według uznania :)



Jak wykonać olśniewający Sylwestrowy makijaż?

Na powiekę ruchomą nakładamy cień w kolorze używanego brokatu. Zaznaczamy także dolną Jeśli nie mamy Glitter Żelu, to powinien to być cień kremowy, lub zwilżony Duraline (ewentualnie domowym mixing medium). Chodzi o to by powieka miała przyczepność. 

Nad załamaniem nakładamy matowy brązowy pigment i blendujemy na całej długości załamania. Brwi podkreślamy.

Na tak przygotowaną powiekę dociskamy (nie pocierając) brokat by się przykleił. Przy linii załamania staramy się to zrobić równo by uzyskać odcięcie w stylu Cut crease. 

Następnie kącik oka rozświetlamy jasnym błyszczącym cieniem i rysujemy czarną kreskę eyelinerem. 

Tuszujemy i doklejamy sztuczne rzęsy. Usta malujemy w jasnym odcieniu  by nie  obciążać już dodatkowo makijażu mocnym kolorem.



Użyte kosmetyki:

Pigmenty do oczu - Kobaltowy KOBO, brąz Bella Pierre, rozświetlający CHANEL
Eyeliner MAP
Brokat sypki do zdobień
Glitter Gel KRYOLAN
Brwi Dipbrow Anastasia Beverly Hills
Twarz podkład Colorstay 180 i 220
Puder KRYOLAN
Bronzer Bahama Mama
Róż MAC
Rozświetlacz Gosh
Usta pomadka Kryolan


poniedziałek, 29 grudnia 2014

W Sylwestra zamień spirale na miękkie fale ;)

Lubicie kręcić loki? Lokówką klasyczną, stożkową,eliptyczną, grubą, cienką lub prostownicą. Nieważne. Z każdych loków można w kilka chwil wyczarować miękkie Hollywoodzkie fale


Na szybko zmontowałam fale u siebie ze spirali robionych prostownicą.


PRZED

PO

Fale to idealna propozycja do wieczorowej stylizacji . Jeśli więc nie masz umówionego fryzjera to zapraszam do samodzielnego wyczarowania sobie efektownej fryzury na sylwestra.

Trzeba tylko trzymać się kilku zasad:

1.  Narzędzie.

Tworząc bazę z loków za pomocą prostownicy, uzyskamy średni skręt i średnie fale - najlepsze do włosów półdługich i cieniowanych jak i długich

Lokówką stożkową najlepiej robić fale na włosach krótkich  lub gdy chcemy uzyskać falę która u nasady będzie miała większą średnicę a na końcach mniejszą.

Grubą lokówkę najlepiej używać do włosów długich i nie cieniowanych lub delikatnie pocieniowanych.

2. Kierunek skrętu.

Bardzo ważne jest by loki w każdej kręconej warstwie miały ten sam kierunek skrętu, Czyli te od spodu tak samo jak te wierzchnie, jeśli tego nie dopilnujemy fale nie będą jednolite tylko każda ułoży się w inną stronę.

Jeśli chcemy by włosy układały nam się na jeden bok, kręcimy wszystkie w jednym kierunku!

Jeśli mają się rozkładać na dwie strony tak jak u mnie, to dzielimy włosy jak do dwóch kucyków i każdą stronę kręcimy w przeciwnym kierunku. Czyli np włosy po lewej stronie w prawo a po prawej w lewo.

3. Rozczesywanie.

Jak już mamy zrobione loki sięgamy po  szczotkę. Najlepiej sprawdzi się tu szczotka z włosiem naturalnym lub tanglee teezer, ale każdą uzyskamy podobny efekt. Po nich nie będzie jednak tyle wygładzania.

Rozczesujemy loki na całej długości. Proszę nie wystraszyć się efektu "pudla" :)

4. Wygładzanie.

Szczotką typu kokówka lub po prostu rękami zaczynamy wygładzanie fal.

Spryskujemy szczotkę lakierem i wygładzamy nasze fale po wierzchniej warstwie od góry do dołu. Nie wczesujemy się głęboko. Możemy także wygładzać poszczególne pasma ręką spryskaną lakierem lub delikatną pastą do włosów.

Gładzimy (głaszczemy ?;)) włosy do momentu aż będą jednolite i przestaną się puszyć. Można także użyć wosku lub nabłyszczacza, olejku arganowego lub jedwabiu, ale tylko od połowy długości i w ilości niewielkiej. Na koniec lakierujemy całość.

Opis może wydaje się długi i skomplikowany, jednak w rezultacie cała zabawa trwa naprawdę chwilę.




niedziela, 28 grudnia 2014

Makijaż krok po kroku z The balm ze złotym dodatkiem

Tak sobie myślę, że publikowany kilka dni temu na profilu Alterlook makijaż, bardziej będzie pasował na Sylwestra, a to za sprawą mieniącego złotego elementu na powiece dolnej.

Jest to kolejna propozycja z wykorzystaniem palety  Balm Voyage. 



Teoretycznie minimalistyczna kolorystyka w fiolecie i graficie wzmocniona została "złotym Bling Bling . Brokaty, złotka, koraliki i inne zdarza mi się kupić w sklepie ze zdobieniami do paznokci, przydają się:)
Taką ozdobę przykleiłam za pomocą Glitter żelu firmy Kryolan, który bardzo lubię, zwłaszcza do sypkiego brokatu.

Makijaż w formie krótkiego Step by Step wraz z opisem. 



Na całą powiekę ruchomą nałożyłam bazę pod cienie Zoeva. Brwi podkresłiłam cieniem color Tatoo w kolorze Permanent Taupe. 

Następnie wykorzystałam fiolet z palety The Balm w odcieniu A2, Zaznaczyłam zewnętrzny kącik i załamanie kolorem A4, który roztarłam delikatnie kolorem B3. 

Kącik wewnętrzny i łuk brwiowy rozświetliłam cieniem C1 Następnie wyrysowałam kreskę eyelinerem (pisak Eveline) i wypełniłam linię wodną czarną kredką (Chanel). 

Na końcu, przy użyciu Glitter Gel przykleiłam złote elementy w zewnętrznej części powieki dolnej a także wytuszowałam i dokleiłam połówki rzęs.




Pozostałe użyte kosmetyki:

Podkład MAP odcienie 2Y i 4Y
Korektor Eveline 2w1
Puder transparentny MAC
BronzerThe Balm  Bahama Mama
Róż Flormar
Rozświetlacz (cień) z palety The Balm Balm Voyage - C1
Kredka do ust nr 305 z serii Classics
Błyszczyk Dior Addict 433 Delice

piątek, 12 grudnia 2014

Makijaż z paletą The Balm: Balm Voyage i bronzer Bahama Mama

Kupiona niedawno paleta firmy The Balm Balm Voyage zdecydowanie była dobrym wyborem. Opakowanie cudne, różnorodna kolorystyka 16stu cieni do powiek i ciekawy dodatek w postaci róży/błyszczyków do ust. Świetna pigmentacja, nie osypują się i trzymają naprawdę wiele godzin. Oj myślę że na jednej palecie nie poprzestanę. Koszt 139zł



Paletka zawiera zarówno cienie matowe(4) jak i połyskliwe (niektóre zdrobinkami, satynowe i metaliczne 12). Spodobał mi się zwłaszcza kolor C4  miedziano-brązowy z połyskującymi drobinkami, na pewno użyję przy świątecznym makijażu.




Przygotowałam także delikatny makijaż oka z użyciem C1 B2 C2 B4 D4 i B3



I jeszcze jeden dla Joanny, gdzie wymieszałam A1 z D1, do tego A4, B3 i B2 na dole



A przy okazji ostatniej sesji usta modelki podkreśliłam pomadką w kolorze Second Officer, jak dla mnie obłędna!


Na koniec jeszcze szybki podgląd na bronzer z tej samej firmy, który także użyłam do tych makijaży. Kolejny świetny kosmetyk w pięknym kartonowym opakowaniu. Bardzo dobry i uniwersalny kolor, mocna pigmentacja i trwałość. Koszt 58zł




wtorek, 25 listopada 2014

Makijaż z Sleek "Bad Girl" i zapowiedź nowych palet

Z kultowej już serii palet do makijażu firmy Sleek Makeup, moją ulubioną od kilku lat jest "Oh so special". W swoich zbiorach posiadam też paletkę "Chaos",której nie lubię i sięgam naprawdę sporadycznie. Teraz do mojej małej kolekcji Sleeka dodałam dwie paletki, dokładnie  "Vintage Romance" i "Bad Girl".

Ta druga bardzo przypadła mi do gustu, gdyż lubię mocniej przydymione oczy a ta paleta jest idealna do wieczorowych makijaży, więc poniżej propozycja jednego z makijaży oka robionego przy jej użyciu.


Kolory od lewej u góry: Innocence, Gullible, Blade, Gun Metal, Underground, Noir
Od lewej dół: Intoxicated, Envy, Obnoxious, Abyss, Twilight, Rebel



Cienie użyte w makijażu oka to:
Od środka do zewnątrz (powieka górna): Gullible, Intoxicated, Envy i Noir roztarty nad załamaniem bronzerem i odrobiną Rebel
Dół zaznaczyłam Gullible i Noir
Do tego bardzo cieniutka czarna kreska przy linii rzęs i podkreślone brwi.



Na ustach pomadka z paletki Kryolan wzmocniona błyszczykiem Dior Addict.


Ostatnimi czasy znowu otwarłam mój kuferek (i portfel ;)) na nowe palety, więc opiszę jeszcze kilka innych nowości, między innymi drugą z serii Sleeka Vintage Romance paletę z  The Balm - Balm Voyage (baardzo polubiłam się z tą firmą, nie odmówiłam sobie też bronzera Bahama Mama a następny w kolejce jest rozświetlacz Mary Lou Manizer  ;)) oraz jedną z kultowych palet firmy Urban Decay - Naked 2 (jestem zachwycona wykończeniem i pigmentacją!)





środa, 19 listopada 2014

Fluid wodoodporny Make-Up Atelier Paris - kolory, swatche

Ostatnimi czasy najbardziej lubiane przeze mnie podkłady długotrwałe, to produkty firmy MAP. Marka zaopatrująca profesjonalnych wizażystów wypuszcza naprawdę świetne jakościowo produkty.
Jednym z ulubionych jest m.in. żelowy eyeliner (pisałam o nim tutaj) a teraz moim faworytem jest fluid wodoodporny Make-Up Atelier Paris. W swoim kufrze posiadam aktualnie 6 kolorów, już lecą do mnie kolejne 3 odcienie. Gama kolorystyczna jest ogromna, każdy może wybrać coś dla siebie.



Opis producenta (kolorystyka):
  • Y w oznaczeniu koloru - z domieszką koloru żółtego/dla cer ciepłych, opalonych/
  • NB w oznaczeniu koloru - oliwka z szarością/dla cer chłodniejszych/,
  • B w oznaczeniu koloru - tonacje mieszane odcieni chłodnych i ciepłych
  • O w oznaczeniu koloru - tonacje cieple, ciemniejsze, typowe dla osób mocno opalonych, metysów, mulatów (rasy orientalne)
  • A w oznaczeniu koloru - z dodatkiem różu /dla cer różowawych/

    Właściwości:
    • odporny na wodę, pot, łzy;
    • nie uczula, do każdej cery ze wskazaniem na normalna i tłustą;
    • jedwabiście delikatny;
    • łatwy w aplikacji;
    • efekt naturalnego wyglądu przy niezwykłej sile krycia;
    • matowy;
    • bezzapachowy o wyjątkowej mikrokonsystencji;


    Cena 110zł - dostępne tylko online, ja zamawiam u LadyMakeup

    W mojej ocenie są  lepsze od Estee Lauder Double Wear Light, które używałam do tej pory w pracy.



    I swatche kolorów które aktualnie posiadam




    FLW1NB jest bardzo jasny - prawie biały. Dla porównania jest nawet o ton jaśniejszy niż korektor MAC NC15, Używam głównie w konturowaniu do rozjaśniania środkowych partii twarzy. Podobnie z FLW70 który (o ile nie ma się naprawdę ciemnej karnacji) przypomina trochę odcień skóry Pań w regularnie korzystających z solarium ;) I jego także używam przy konturowaniu. 
    Osobiście najbardzie z z powyższych lubię 4Y, Jest to zdecydowanie moja kolorystyka. 

    Fluid ma bardzo dobre krycie i jest naprawdę trwały. W parze z pudrem transparentnym wytrzyma cały dzień i noc tańczenia. Na początku miałam problem z aplikacją  ale po pewnym czasie zmieniłam zdanie o 180 stopni. Po nałożeniu solo nie jest tak matowy jak np Colorstay czy Double Wear a lekko mokrawy i satynowy. Mat osiąga dopiero po przypudrowaniu. Jak większość długotrwałych fluidów podkreśla suche skórki, więc warto robić regularnie peeling. 

    W każdym razie na tą chwilę to mój nr 1 w kufrze:)


    piątek, 3 października 2014

    Makijaż pastelowy z graficzną kreską - krok po kroku

    Z racji tego, iż miałam przymusowe dwa dni wolnego i trochę  czasu, stworzyłam dla Was makijaż w kilku pastelowych odcieniach.Jednocześnie dzięki czarnej i białej kresce jest on lekko zadziorny i mocno podkreśla oko.

    Przez przypadek odkopałam jakąś starą paletkę na której się uczyłam (taka 120 cieni) więc postanowiłam ją użyć i wiecie co? Na bazie z białej kredki nawet ujdzie, blendowanie jakoś poszło, najgorsze w niej jest okropne osypywanie się cieni, zwłaszcza jak się go hojnie nakłada.

    Wszystko w foto tutorialu:)









    Do makijażu użyłam:

    - podkład MAP FLW 4NB i 2NB
    - korektor MAC
    - puder transparentny MAC
    - róż Inglot
    - brwi Maybelline color tatoo Taupe
    - biała kredka jako baza pod cienie
    - oczy paleta 120 cieni no name, kolory: niebieski, różowy, pomarańczowy, fiolet, brąz i rozświetlający beż
    - eyeliner żelowy MAP
    - kredka biała AVON
    - na ustach bezbarwny Carmex
    - baza pod tusz Dior Maximizer  i  tusz Dior Extase
    - rzęsy Ardell w pasku

    poniedziałek, 29 września 2014

    Jak okiełznać włosy w 5 minut

    Tego typu lekkie i niesforne upięcia stosuję kiedy moje włosy rano kompletnie nie chcą się układać a nie mam czasu na inne kombinacje.
    Dobre dla włosów długich, półdługich i cieniowanych. Wystarczy kilka minut, 3 gumki, parę wsuwek i szczotka. Na koniec lekko polakierować.

    Nie ma co dużo opisywać, wszystko widać na poniższych zdjęciach :)


    czwartek, 12 czerwca 2014

    Drogie/Tanie tuszowanie - czyli MAC Pro Longwear Concealer vs Eveline Art Scenic 2w1


    Dzisiaj recenzja porównawcza dwóch cieszących się bardzo dobrą opinią korektorów. Co prawda różnica cenowa jest ogromna,ale są powody dla których mogę te dwa produkty razem ocenić.

    Od producentów:

    MAC PRO LONGWEAR CONCEALER

     Lekki korektor w płynie, zapewniający krycie od lekkiego do średniego i komfortowe, naturalnie matowe wykończenie. Doskonale stapiająca się ze skórą formuła utrzymuje się do 15 godzin. Pomaga zatuszować cienie pod oczami i przebarwienia. Opakowany w przezroczystą, szklaną buteleczkę z matową, czarną pompką.

     Cena: 77zł / 9ml


    EVELINE ART SCENIC KOREKTOR 2W1 KRYJĄCO - ROZŚWIETLAJĄCY

    Korektor w płynie 2 w 1 kryjąco - rozświetlający - preparat idealnie koryguje niedoskonałości, dając efekt nieskazitelnej i promiennej cery. Zapewnia ekstremalną trwałość i niezawodną odporność. Dzięki delikatnej konsystencji korektor precyzyjnie się rozprowadza, łącząc perfekcyjne krycie niedoskonałości z uczuciem lekkości i świeżości. Innowacyjna receptura z formułą Long Lasting Effect 24h gwarantuje perfekcyjny makijaż przez cały dzień. Innowacyjna receptura, oparta na naturalnych Bio komponentach: Mineralne naturalne pigmenty rozświetlające optycznie wygładzają zmarszczki i linie mimiczne, skutecznie maskują oznaki zmęczenia, nadając cerze nieskazitelny wygląd i młodzieńczy blask. Innowacyjna receptura Exclusive Bio Complex oparta jest na naturalnych wyselekcjonowanych składnikach i nie zawiera substancji zapachowych, często będących przyczyną alergii. Delikatna tekstura preparatu doskonale dostosowuje się do struktury Twojej skóry, sprawiając, że cera jest idealnie gładka i promienna, a makijaż wygląda perfekcyjnie i świeżo przez cały dzień.

    Cena: 12zł / 7ml

    CENA

    Na pierwszy ogień idzie największa różnica, czyli cena korektorów.  77zł a 12zł to jest ogromna różnica,dla dokładniejszego porównania 1 ml MACa wychodzi ponad 8,50 zł a 1 ml Eveline ok 2zł (ja dodatkowo skorzystałam z rabatu - 49% w Rossmanie). Czy jest aż taka różnica w jakości i wydajności?



    OPAKOWANIE

    Jeśli o mnie chodzi to wolę opakowanie MAC. Szklana porządna buteleczka z pompką, której największym minusem jest właśnie ta nieszczęsna pompka. Gdy się ją dociska wydaje się że produktu wypływa niewiele, ale patrząc na to jak jest wodnisty i skoncentrowany pod względem pigmentu, wystarczyłaby spokojnie połowa do przykrycia cieni pod oczami oraz rozświetlenia strategicznych punktów na twarzy. Prawie udało mi się już opanować sposób by produktu wylewało się mniej, ale nie zawsze się udaje. jednak wizualnie na plus, napisy się nie starły, a mam go już dosyć długo i raczej nie oszczędzam.  Konfrontując to z plastikową tubką Eveline z mało moim zdaniem higieniczą pacynką, MAC zdecydowanie wygrywa. Napis na  Art Scenic, mimo że ma ładny złoty, ekskluzywnie wyglądający nadruk i zakrętkę, niestety się ściera, a to nie wygląda zbyt estetycznie (można dojrzeć już na  zdjęciu, ok 2 mies od pierwszego użycia)

    KONSYSTENCJA

    Od lewej: Eveline Art Scenic korektor kryjąco-rozświetlający, MAC Pro Longwear concealer 

    Eveline Art Scenic 04, MAC NC15

    Mac jest płynny - wodnisty, mała kropelka rozciera się naprawdę dobrze, świetnie kryjąc. Schnie dłuższą chwilę, robiąc się bardziej kremowy, jednocześnie  kiedy wyschnie jest prawie całkiem matowy, nigdy nie utrwalam go dodatkowo pod oczami pudrem (co jest dla mnie plusem ). Ta kropla z jednej dozy pozwala na ukrycie cieni, wykonturowanie twarzy i jeszcze trochę zostanie. Eveline jest dużo bardziej kremowy, gęsty, nie tworzy gładkiej tafli, tylko lekko chropowatą powłokę. Delikatnie go przypudrowuję w samym wewnętrznym kąciku "doliny łez" bo w tym miejscu najbardziej przeszkadza mi błysk, który ten korektor pozostawia. Jednak rozświetlając poszczególne partie twarzy tym korektorem, raczej zostawiam go solo bez pudrowania i taka satynowa powłoka mi wystarczy. Jednak do cieni i konturowania muszę przynajmniej dwa razy zanurzyć pacynkę pędzelka w tubce. Oba korektory najlepiej lekko rozetrzeć a następnie wklepywać palcami, aż do ładnego wtopienia się w skórę.



    KRYCIE



     Jak widać na przykładzie powyższych zdjęć MAC (NC15) lepiej kryje. Moim zdaniem lepiej też rozświetla, aczkolwiek może dlatego, że odcień jest ciut jaśniejszy od Art Scenic ( kolor 04 light), bardziej białawy i lepiej odbija światło. Przed zakupem dowiedziałam się że Pro Longwear ciemnieje, więc specjalnie wybrałam najjaśniejszy odcień z całej gamy kolorystycznej. Ten który ja posiadam zmienia kolor tylko nieznacznie, moim zdaniem na plus, gdyż po pewnym czasie lepiej wtapia się w cały makijaż( choć podejrzewam że przy ciemniejszym kolorze może być to już problem). Porównując zdjęcia widać , że bardzo dobrze przykrył mojego maleńkiego pieprzyka pod okiem. Eveline go tylko przytuszował. Na fotkach można także dostrzec lekki błysk jaki pozostawia Eveline w "dolinie łez".

    W tym podpunkcie muszę jednak zauważyć, że te różnice są subtelne. MAC tylko nieznacznie lepiej kryje, a Eveline po lekkim przypudrowaniu mu już spokojnie dorównuje.

    TRWAŁOŚĆ

    Tutaj bezkompromisowo wygrywa korektor MACa. Na koniec dnia pozostaje praktycznie niezmieniony. Na imprezach również świetnie się trzyma. Art Scenic znika w pewnym stopniu po kilku godzinach. Nie wygląda to źle, ale cienie prześwitują spod tej warstewki, która pozostała.

    PODSUMOWANIE


    Przyznaję że polubiłam oba te korektory. MAC to mój nr jeden wśród korektorów pod oczy, zresztą ta analiza dobrze pokazuje  że tutaj cena idzie w parze z jakością. Eveline zaś lubię używać na co dzień  razem z podkładami mineralnymi, całkiem nieźle z nimi współgra. Dodatkowo za tą cenę grzech nie kupić, jeśli wiem, że jest to produkt naprawdę niezły. A ponieważ używam go też do rozświetlania twarzy, nie żal mi tych paru(nastu) złotych .

    Jednak na wyjścia tylko MAC. Na wyjątkowo kiepskie dni mojej cery tylko MAC. Dla klientek również MAC. No i jest bardzo wydajny (mimo pompki).



    czwartek, 5 czerwca 2014

    Kredki do ust GOLDEN ROSE Classics

    Dzisiaj pod lupę pójdą kredki z serii Classics, dostępne na stoiskach Golden Rose.

    W zeszłym roku kupiłam pierwszą, w odcieniu soczystej czerwieni (320). Potrzebowałam coś na szybko, najlepiej wodoodpornego, by trzymało mi czerwoną pomadkę w ryzach. Nie powiem, byłam bardzo mocno zaskoczona, kiedy ta niepozorna kredka za parę złotych, na ustach wyglądała lepiej niż używana pomadka. W dodatku była bardzo trwała. Później chciałam dokupić inne odcienie, ale gdzieś mi to wyleciało z głowy.

    Jakiś czas temu na jednym z blogów zobaczyłam inny odcień z tej serii, odkopałam moją czerwoną i postanowiłam przy najbliższej okazji zaopatrzyć się w jeszcze kilka kolorów. Od tej pory bardzo często nakładam je na całe usta zamiast pomadki, a na to bezbarwnego Carmexa.


    Jak widać na powyższym zdjęciu końcówka z czerwonej kredki gdzieś mi odpadła. Zgubiłam też zakrętkę ;)


    Aktualnie posiadam 5 kolorów. Ze względu na niską  cenę, chętnie kupiłabym ich więcej, ale ostatnimi czasy ciężko je dostać. Z 4 pobliskich stoisk GR  tylko na jednym je mieli i to mocno okrojone kolorystycznie..

    Tak prezentują się poszczególne odcienie:



    Tak jak wspomniałam wyżej, bardzo często używam je na całe usta. Są to kredki, więc nieco wysuszają, ale podbijam je Carmexem lub innym bezbarwnym balsamem i to mi w zupełności wystarczy, a trwałość jest naprawdę cudowna. Czerwoną lubię najbardziej, w niej przebalowałam kilka imprez, robiąc może jedną - dwie poprawki, gdzie jadłam, piłam większość dnia i noc (wesela ;))

    Są raczej średnio wydajne, podczas temperowania lubią się łamać lub kruszyć, ponadto niektóre odcienie (np 309) są bardziej tępe i ciężej się maluje. A np. 320 jest mięciutka i łatwo sunie po ustach.

    Tak wyglądają nałożone na całe usta solo:


    Najbardziej lubię 320 i 328. 328 to typowy nudziak, dobry przy ciemniejszych makijażach. 301 jest za to dosyć dziwnym odcieniem. Mam wrażenie że robi mi nieco trupie usta. Taki niezdrowo ziemisty odcień. Rzadko jej używam (ale pewnie nada się do charakteryzacji ;)) 325 to bardzo intensywna pomarańcz,  a 309 fuksjowy rażący po oczach róż. Zdjęcia  bardzo dobrze oddają kolory.

    Podsumowanie

    Plusy:

    - tanie jak barszcz (ok 5 zł)
    - faktycznie wodoodporne i trwałe
    - bardzo mocno napigmentowane
    - nie robią smug
    - można  użyć na całe usta zamiast pomadki
    - łatwo się maluje (większość odcieni)

    Minusy:

    - podkreślają suche skórki (nałożone na całe usta)
    - szybko się zużywają
    - kruszą się podczas temperowania
    - niektóre kolory są bardziej "tępej" konsystencji

    Mimo tych kilku wad, uważam że za taką cenę raczej nie znajdziemy lepszych konturówek. No chyba że znacie lepsze ;)?

    P.S. Można już mnie dodać do obserwowanych za pomocą Google+  zapraszam :)

    niedziela, 1 czerwca 2014

    Makijaże dzienne w kolorze

    Ostatnimi czasy w makijażach dziennych bardzo często stosuję technikę "cut crease". Kolory w makijażu oka nie wtapiają się jeden w drugi, tylko pozostawia się widoczne granice. Oczywiście nie zwalnia to z dokładnego roztarcia cieni :) Poza tym część kolorów można ze sobą zblendować a część "odciąć" bardzo dokładną linią. Możliwości jest wiele.
     Ja poniżej zamieszczam tutorial ( który jakiś czas temu dodawałam na fanpage).


    W makijażu użyłam:
    - podkład EL Double wear light 1.0 i 3.0
    - korektor MAC
    - puder transparentny MAC
    - bronzer W7
    - róż Flormar
    - baza pod cienie Art Deco
    - cienie Inglot: beż, matowa czerń, turkus i granat
    - eyeliner w pisaku Mon Ami, linia wodna Kryolan kajal Cream
    - baza pod tusz Dior Maximizer,  tusz Dior Extase
    - brwi: Maybelline color tatoo Taupe Permanent
    - usta Classics nr 320, pomadka Dior Addict Pink Ardor nr 674
    - rzęsy połówki Ardell

    Dorzucę jeszcze ostatnio stworzony makijaż dzienny z fioletem i kobaltową kreską:




    W tym makijażu w większości użyłam tych samych produktów co w poprzednim, drobne zmiany:
    - cienie Sleek(paleta "oh so special") beż, szarość i brąz/ kobalt Essence (pigment)/ fiolet Kryolan (paleta Fashion)
    - rzęsy kępki Donegal 9979



    P.S. Częstotliwość dodawania postów spadła poniżej jakiegokolwiek poziomu, mogę tylko przeprosić.. Niestety nie obiecam, że się poprawię, nawał pracy jaki mam ostatnio i coraz to nowsze projekty w których biorę udział skutecznie mi przeszkadzają w blogowej systematyczności:(