czwartek, 14 stycznia 2016

Dla kręconowłosych: Kilka podstawowych rad jak doprowadzić puszące się włosy do uzyskania naturalnego skrętu, o którym dawno zapomniały.

Jeśli kogoś nie odstraszają artykuły w j. angielskim zapraszam do lektury.

http://blog.olaplex.com/post/137226953967/read-this-and-olaplex-those-curls-back-to-life

Mocne przemyślenia mnie nachodzą po przeczytaniu tego wpisu i wczorajszym (kolejnym już) spotkaniu z bezradną, kręconowłosą osobą w moim salonie.

To nie są prawdziwe fale. Ponieważ się nie przygotowałam, zdjęcie ma charakter dekoracyjny;)


Takie osoby zazwyczaj mają kręcone włosy, które się NIE kręcą a puszą, do tego paradują z kompletnie niedobranym strzyżeniem do rodzaju włosów . Stosują byle jaką pielęgnację produktami mocno promowanymi w mediach z całą tablicą mendelejewa na odwrocie i usilnie je prostują/wyciągają na szczotce/grubych wałkach by jakoś to "sianko wyglądało".Brzmi jak Twój przypadek?

Nie jestem w stanie rozpisać tutaj całej wiedzy jaką udało mi się zgromadzić w mojej dotychczasowej pracy i życiu codziennym, więc rozpiszę tylko PODSTAWY i TEMATY od których powinnaś zacząć by Twoje włosy zamiast spuszonej szopy zamieniły się w końcu w ładne fale lub loki i wyglądały dobrze bez spędzania nad nimi godzinę codzienie rano. 

Artykuł ten tyczy się osób które CHCĄ mieć loki dużo bardziej niż proste włosy, CHCĄ ograniczyć prostowanie, które chcą wrócić do utraconego skrętu i spędzać mniej na codziennej stylizacji.

Jeśli nie lubisz swoich kręconych włosów ani objętości, zaś wolisz ujarzmienie i gładkość - Nie czytaj dalej. Jeśli jeszcze nie próbowałaś, pomyśl o keratynowym prostowaniu by ułatwić sobie życie i pozbyć się puchu ;)

.....A może jednak spróbujesz?

Po pierwsze znajdź fryzjera, który ma pojęcie co robić z kręconymi włosami jeśli faktycznie mają się naturalnie kręcić.

Tak, to taka osoba do której jeśli przyjdziesz i zapytasz o radę jak pielęgnować włosy by naturalny skręt był ładny, wyczerpująco opowie Ci o podstawowej pielęgnacji, odpowiednim strzyżeniu, sposobie układania i stylizacji PO uprzednim wysłuchaniu Twojej historii (zawsze jest jakaś ;))

Uciekaj od niego jeśli:


  • używa do Twoich włosów brzytwy lub degażówek
  • obcina Ci włosy na równo (stań przed lustrem, zrób przedziałek na środku i rozczesz włosy.spójrz na ich kształt. Już wiesz czemu?.....Piramidy polecam tylko w Egipcie)
  • poleca Ci szampony i odżywki intensywnie reklamowane, napakowane chemią jako "złoty środek"
  • nigdy nie wydobywa Twojego naturalnego skrętu tylko usilnie je prostuje i naciąga na szczotkę
  • nie rozmawia o Twojej strukturze włosa, odpowiada wymijająco na pytania o loki
Bądź przy nim jeżeli:

  • stopniuje Twoje włosy i/lub ścina je w kształt U lub V (nie obawiaj się jeżeli masz włosy cienkie, delikatne warstwy po wierzchniej części wpływają na zdobycie pożądanej objętości)
  • ścina je NA MOKRO
  • na suche,zniszczone prostowaniem, farbowaniem i rozjaśnianiem doradza OLAPLEX jako jedyną słuszną kurację dostępną aktualnie na rynku(chyba że o czymś nie wiem?)
  • tłumaczy co robisz źle i naprowadza na dobrą drogę do skrętu
  • wie co to olejowanie, ręcznikowanie/plunking/koszulkowanie, metoda OMO,co daje siemię lniane, gliceryna a co nawijanie włosów "na skarpetę" lub w ślimaka
  • odradza prostowania, suszenia, naciągania ich i....czesania :)
  • namiętnie ugniata i ugniata Twoje włosy
  • używa dyfuzora
Poza pierwszymi dwoma punktami cała reszta to Twoja domowa podstawa.

OLAPLEX

No. 3 do domu. Oczywiście po kuracji No. 1 i 2 w salonie. Dobrym pomysłem podsuniętym w przytoczonym artykule jest zostawienie niewielkiej ilości No. 3 na włosach i na to ulubiony środek do stylizacji po wstępnym podeschnięciu. Nie wiesz o co chodzi?O odbudowanie mostków disiarczkowych. Zapytaj o OLAPLEX Twojego fryzjera (jeśli spełnia warunki podane wyżej ;))

Zmień nawyki

Zamiast marnować czas na prostowanie lub modelowanie, spędź dłużej przed sklepową półką. Poczytaj o składach kosmetyków w wolnej chwili. Wybieraj świadomie. Patrz na etykiety i wybieraj te o krótkim treściwym składzie. Nawet nie sięgaj po te produkty, które są najbardziej promowane w telewizji i gazetach - płacisz głównie za ich czas antenowy. Przepuść przez sito to co mówi ekspedientka w drogerii - coraz rzadziej mamy do czynienia z osobami kompetentnymi na tym stanowisku. Lepiej zwróć się do mądrego farmaceuty lub ekofreaka który ma rozeznanie.

Twoje włosy są głodne

Suche chcą pić, potrzebują nawilżenia. Lubią tłuszcze.

MASKI!

Silikony w odżywkach poprawiają jedynie stan naszego samopoczucia. Szukaj masek.
Pamiętaj że nic nie działa w 60 sekund. Zostawiaj maskę przynajmniej raz w tygodniu na włosach na minimum 20 minut. Najlepiej pod czepkiem i ręcznikiem. 

OLEJUJ

Zaprzyjaźnij się z olejami. Nie rzepakowym ani oliwą z oliwek, ponieważ są za ciężkie i źle się domywają. Kokosowy jest dostępny w co drugim sklepie spożywczym na dziale eko. 

UWAGA! Widzisz drogerii produkt z napisem np. OLEJ ARGANOWY? Odwróć opakowanie. Ile widzisz składników? Na którym miejscu w składzie widnieje owy olej arganowy? No właśnie. Powinien być na pierwszym - a najlepiej jedynym (chyba że jest to mieszanka olejków). Jeżeli jest bliżej końca - TO NIE JEST OLEJ ARGANOWY, ten produkt ma go co najwyżej marny %

Poszperaj w necie. To kopalnia wiedzy. Szukaj haseł: olejowanie, ręcznikowanie/plunking/koszulkowanie, metoda OMO,co daje siemię lniane, gliceryna a co nawijanie włosów "na skarpetę" lub w ślimaka

NIE CZESZ ICH

Ciągniesz je tą plastikową szczotką z drutami zakończonymi kulką pięćdziesiąt razy a potem dziwisz się, że siano. Popatrz na swoje dłonie - Twoje palce to Twój grzebień. Traktuj je delikatnie grzebieniem z szerokimi zębami po myciu lub przed - jak wolisz. Potem je zostaw. Po wyschnięciu nigdy. Aż do kolejnego mycia.

ODSTAW SUSZARKĘ

Jeśli możesz - przestań suszyć włosy suszarką, zwyczajnie je rozprostowuje i przesusza tworząc znane nam siano. Jeśli już - podsusz delikatnym strumieniem ugniatając i takie niech doschną same.

UGNIATAJ!

Nie ważne, że nie masz dyfuzora. Tak naprawdę nasze dłonie są 1000% lepszym narzędziem. Ugniataj włosy do momentu aż całkowicie wyschną. Niech to stanie się nawykiem. Zobaczysz - one to lubią.

ZDECYDUJ SIĘ

Albo proste - albo kręcone. Nie można jednego dnia czesać i naciągać włosów modelując je i prostując wysoką temperaturą a następnego cieszyć się pięknymi lokami. To tak nie działa!
Prostowanie raz na jakiś czas i okazję - ok. Na codzień daj im spokój. Niech się kręcą. Wtedy Ci się odwdzięczą i zaczną się układać w 5 minut, nie w godzinę.

STYLIZUJ UWAŻNIE

Niektórym bardziej odpowiada pianka/pasta i lakier. Inni wolą woski/kremy/olejki i żele. Ta pierwsza grupa ma zazwyczaj włosy cienkie i delikatne, ta druga gęste i sztywne :). Znalezienie odpowiedniego środka to droga przez mękę - bo tak samo jak każdej cerze odpowiada inny krem czy podkład, tak samo każdym włosom odpowiadają inne produkty do pielęgnacji i stylizacji. Warto jednak szukać, pytać, czytać.

Pamiętaj, że to dopiero początek WŁOSOMANIACTWA ;)

Napisałam to JA, osoba z naturalnie prostymi włosami :). Jeśli się z czymś nie zgadzasz - uświadom mnie. Dzięki temu będę lepszym stylistą.


Klaudia GG






czwartek, 22 października 2015

Strzyżenie na gorąco czyli Thermocut system - żegnamy rozdwojone końcówki na dłuuugo

Patent ze strzyżeniem na gorąco nie jest w naszym regionie (a nawet  kraju!)zbyt popularny wśród fryzjerów. Ciągle zastanawiam się dlaczego, skoro przekopując internet w poszukiwaniu informacji na ten temat natrafiałam na 99% pozytywnych opinii. 

Tylko o czym mowa? O podgrzewaniu klasycznych nożyczek nad świecą? 


Nie! :D Mowa o specjalnych, podłączonych do prądu nożyczkach termicznych, które nagrzewają się do wysokich temperatur.





Strzyżenie na gorąco, na czym polega i co nam daje.


Strzyżenie na gorąco to potoczna nazwa strzyżenia nożyczkami ThermoCut (termicznymi).
Wykonuje się je podobnie jak klasyczne strzyżenie, tylko w dużo bardziej zaawansowany technologicznie sposób, nagrzewając ostrze od 90 do 150 stopni Celsjusza. Dzięki temu fryzjer dopasowuje odpowiednią temperaturę indywidualnie do klienta.





Największą zaletą nożyc ThermoCut, jest uszczelnienie, inaczej mówiąc zaklejenie końcówki włosa dzięki wysokiej temperaturze. Dzięki temu nie dochodzi do tak szybkiego jak po klasycznych nożyczkach rozdwojenia końcówek. Włos nie traci naturalnej wilgotności oraz substancji natłuszczających/odżywczych. Końce zostają pobudzone do samoregeneracji, są elastyczne, sprężyste, lekkie i zachowują połysk.





Idealne strzyżenie nożyczkami TermoCut powinno się wykonywać dwa razy w roku. Oczywiście to nie zwalnia nas z codziennej pielęgnacji, stosowania odpowiedniego szamponu,odżywki, olejków czy innych produktów dopasowanych indywidualnie do naszych włosów.








Zalety:



  • uszczelnia końcówki zniszczonych włosów
  • likwiduje na długo problem  rozdwajających się końcówek włosów
  • dodaje włosom sprężystości i elastyczności
  • dodaje włosom lekkości i połysku
  • pobudza włosy do samoregeneracji
  • efekt widoczny już po pierwszym strzyżeniu
  • zapobiega utracie z włosów wilgoci 
  • wspomaga pielęgnację włosów
  • włosy się mniej plączą




a także:
  • rzadsze wizyty u fryzjera na strzyżenie
  • oszczędność czasu i pieniędzy
  • możliwość szybszego zapuszczenia włosów z jednoczesnym zachowaniem zdrowych końcówek

Wady:
  • mała dostępność tej usługi w salonach

  • wzrost ceny strzyżenia (choć skoro wydłuża nam to okres czasu pomiędzy wizytami u fryzjera to jednak jest to oszczędność pieniędzy)




Nas to przekonało, dlatego od niedawna mamy te nożyczki także w Alterlook:)
Jesteśmy bardzo zadowolone z efektu i możliwości jakie daje nam tego typu rozwiązanie.


Klaudia J.




czwartek, 9 lipca 2015

OLAPLEX - Hit czy Kit? Testy na moich włosach :)

Od czasu słynnej metamorfozy Kim Kardashian, prym (zwłaszcza w rozjaśnianiu) wiedzie tajemniczy specyfik o nazwie OLAPLEX, który jak głosi legenda uchronił ją przed totalnym zniszczeniem włosów.

Co więcej! Miał ODBUDOWAĆ strukturę jej włosów, dzięki czemu po wielu dekoloryzacjach jej włosy są nadal miękkie i błyszczące.



Bezsensownie długo broniłam się przed wprowadzeniem go u siebie. Z reguły jestem bardzo nieufna w stosunku to wszelkich pseudo odbudowujących włos kuracji. Jedynie keratynowe prostowanie mnie jak dotąd przekonywało a i to  tylko nielicznymi produktami do tego zabiegu.

Jak wiadomo  nie każda kobieta  chce mieć proste włosy, choć na pewno każda chce mieć zdrowe. I to najlepiej  po kilkukrotnym rozjaśnianiu ;)

No cóż... jak przekonałam się na sobie,  OLAPLEX  działa i to nie byle jak!


CZYM JEST OLAPLEX? (Od producenta)


System pielęgnacji włosów OLAPLEX stosuje w trakcie zabiegu koloryzacji w salonie. Został on stworzony, aby replikować i regenerować mostki dwusiarczkowe włosów, które ulegają zniszczeniu lub zerwaniu w trakcie zabiegów chemicznych takich jak koloryzacja, rozjaśnianie, działanie wysokiej temperatury czy też poprzez uszkodzenia mechaniczne. Dzięki unikalnej, opatentowanej formule, Olaplex odbudowuje zerwane mostki dwusiarczkowe włosów sprawia,  że są one zregenerowane, miękkie, gładkie i idealnie błyszczące już po jednym zabiegu. System Olaplex umożliwia radykalną zmianę koloru włosów pozostawiając je w idealnej kondycji. Dzięki zabiegowi Olaplex, znana celebrytka - Kim Kardashian zmieniła kolor włosów bez niszczenia  ich struktury. Dla podtrzymania efektu opracowano produkt No.3 Hair Perfector, który stosuje się pomiędzy zabiegami w domu. Żaden z produktów Olaplex nie zawiera silikonów, siarczanów, ftalanów, DEA, aldehydów, glutenu i nigdy nie był testowany na zwierzętach.   W skład Systemu Olaplex pielęgnującego włosy wchodzą:  

OLAPLEX BOND MULTIPLIER – dodany do dowolnego produktu do koloryzacji włosów rekonstruuje uszkodzone lub zerwane wiązania włosów i zapobiega ich dalszym uszkodzeniom.  

OLAPLEX BOND PERFECTOR No.2 – nie jest odżywką, aktywatorem ani neutralizatorem, ale utrwalaczem wiązań siarczkowych - wzmacnia działanie MULTIPLIERA. Wykorzystano w nim ten sam składnik aktywny, co w Bond Multiplier No.1 i jest on stosowany dla połączenia pozostałych mostków dwusiarczkowych przed i po zabiegach chemicznych. Przywraca włosom siłę, strukturę i integralność. OLAPLEX No.3 HAIR PERFECTOR – jest to część systemu Olaplex przeznaczona do stosowania  w domu. Zawiera ten sam składnik aktywny, co Bond Multiplier No.1 i Bond Perfector. Umożliwia regenerację i utrzymanie silnych, zdrowych włosów między zabiegami, ponieważ kontynuuje utrzymywanie wiązań we włosach.   


Na początek zamówiłyśmy  mały zestaw do przetestowania. Produktu do domowej pielęgnacji nie było na stanie więc musiałam obejść się smakiem. Dopiero teraz mogłam go zamówić u przedstawiciela.

STAN MOICH WŁOSÓW PRZED

Nie był zachwycający. W niewielkich odstępach czasu trzykrotnie włosy rozjaśniałam, to znów lekko przyciemniałam i znowu rozjaśniałam. Obiecałam sobie że kolejny raz już ich nie rozjaśnię bo były suche, końce mocno się łamały i plątały. W dotyku bez odpowiedniej stylizacji raczej szorstkie i nieprzyjemne.

KOLOR 

A raczej kolory :) Od odrostu wysokie ombre bordowo-fioletowe przechodzące w mocny róż i pomarańcz.



PODCZAS PIERWSZEGO ROZJAŚNIANIA

Faktycznie myślałam że stracę włosy i  skończę z krótkimi po tym rozjaśnianiu. Wszyscy odczuli moją panikę ;) Nałożyłyśmy rozjaśniacz Oxycur Platin Goldwella na  9% (30 vol) z OLAPLEXEM na całe włosy pomijając odrost. Kiedy miałam myte włosy co chwilę pytałam czy nie zostają w myjni:) Już na tym etapie wiedziałam że będzie dobrze bo usłyszałam że są mocne i śliskie.




Po spłukaniu rozjaśniacza stwierdziłyśmy że włosy od góry do połowy długości trzeba jeszcze raz rozjaśnić by kolor był jeszcze jaśniejszy i bardziej równy (Można odczuć prawie 5 lat Elumenowania podczas rozjaśniania ;)).






Tym razem już jakoś się nie bałam. Kolejny raz rozjaśniacz na 9% i OLAPLEX. Po tym zabiegu, po spłukaniu nałożyłyśmy produkt No. 2 OLAPLEXu na 20 minut, mycie i odżywka na koniec. Włosy w dotyku cudowne - miękkie i mocne a grzebień wchodził w nie jak w masło, pierwszy raz od niepamiętnych czasów bez szarpania;) Byłam zachwycona i zdumiona, jako że niedowiarek ze mnie okrutny.

Na tak przygotowaną pastelową pomarańczową bazę zrobiłyśmy od odrostu różową farbę Elumen. Resztę włosów zostawiłyśmy  bez niczego by lepiej móc ocenić skutki OLAPLEXU po jakimś czasie.






Jedyna obawa to co będzie po kolejnych myciach...czy wróci siano i odczuję skutki 5cio krotnego rozjaśniania włosów?... No nic, sukcesem był już fakt, że miałam włosy. Nie podcinałam ani milimetra ;)





Dzisiaj, po kilkunastu myciach włosów (Bez stosowania Prod. No. 3), po dwukrotnym wypadzie na basen i moczeniu w chlorowanej wodzie, mój zachwyt nie zmalał.  Efekt OLAPLEXU jest trwały. Planuję dodatkowo podbić stan moich włosów robiąc kurację tym produktem poza farbowaniem..ale to za jakiś czas ;)

Ze swojej strony mogę szczerze polecić, zwłaszcza podczas zabiegu rozjaśniania. Będziecie mile zaskoczone.




czwartek, 2 lipca 2015

Wracamy! :)

Kochani! Ja wiem, zaniedbałam Was, ale wybaczcie mi - w tym czasie udało mi się otworzyć swój salon, pojeździć na ciekawe szkolenia i przetestować nowe produkty.


Tym samym, tego bloga od dzisiaj prowadzić będzie cała ekipa Alterlook :) Głównie będą to nadal moje posty, ale pozostałe dziewczyny chętnie dorzucą coś od siebie ;)

Tak więc przedstawiam Wam naszą ekipę:


Od lewej: Agata, Klaudia J, Ja- Klaudia GG:), Ewa
W sumie 3 fryzjerów, 2 wizażystki, kosmetyczka i stylistka paznokci ;)

Dlatego oprócz tematów włosowych i makijażowych które na stałe były na blogu, Agata dorzuci też trochę paznokci, którymi zajmuje się na codzień.

Tak więc bierzemy się za pisanie postów!!

XoXo Klaudia GG.

piątek, 13 lutego 2015

Nowości: Minerały, róże, pędzle, pielęgnacja włosów

Ostatnio zasypuję się kosmetycznymi prezentami a ponieważ rzadko je prezentuję, to może coś odświeżę w tym temacie. Poniżej zdobycze z ostatnich kilku dni :)

Zestaw minerałów bareMinerals - podkład, korektor, puder, bronzer + dwa bardzo dobre jakościowo pędzle. Wyhaczone w promocji za 99zł (cena poprzednia to 175zł)


Zestaw pędzli Sigma - Make Me Classy (284,90zł), Dopracowane w każdym calu, niezwykle miłe w dotyku. Jestem oczarowana! Na pewno kupię więcej bo są warte swojej ceny.




Paleta Ultra blush palette brytyjskiej firmy Makeup Revolution - tania jak barszcz (30zł) a zbiera świetne recenzje. Na pierwszy rzut oka podoba mi się proste, eleganckie opakowanie, pigmentacja, odcienie, oraz zawartość dwóch rozświetlających kolorów.


Paleta Hot Spice 

I swatche kolorów górny rząd


I dolny rząd

Jeden z produktów z mojej wish listy, nad którym pieją z zachwytu makijażystki na instagramie - rozświetlacz Mary-Lou Manizer z firmy The Balm. Szybki test na palcu i już wiem że będzie mega!






Woda winogronowa Caudalie (mała 23zł)- Kojąca, odświeżająca i nawilżająca. Skład prosty, ekologiczny, bez konserwantów. Doskonała przed makijażem lub do zwilżenia pędzla do podkładu.
Mniejszy flakonik to Woda rozświetlająca Beauty Elixir (mała 45zł)-wygładza, doskonała do utrwalenia i wykończenia makijażu - Faktycznie wskazuje na to  już trochę bardziej skomplikowany skład, Lekko ściąga po zastosowaniu jak po utrwalaczu i nieziemsko rześko pachnie. Następnym razem biorę dużą wersję zamiast utrwalacza Kryolanu


Chyba jeszcze nie pisałam o mojej pielęgnacji włosów, a to za sprawą tego, że wiecznie testowałam jakieś nowości. Tym razem zatrzymałam się przy jednej firmie na dłużej, kupując po raz kolejny 
moje ulubione produkty do pielęgnacji moich wiecznie męczonych farbowaniem włosów z firmy Natura Siberica - Szampon rokitnikowy (Najlepszy do suchych włosów!To już moje 3 opakowanie - 21,90zł)z efektem laminowania . Żaden szampon oprócz tego nie zostawia moich włosów miękkich i "lejących". 
Maska (tutaj do suchych i normalnych 32,90zł), wcześniej miałam rokitnikową, Wszystkie serie masek Natura Siberica uwielbiam, 
Do tego pierwszy raz wzięłam też rokitnikową odżywkę bez spłukiwania (29,90zł). Klasyczna odżywka tej firmy u mnie przegrywa z maskami, aczkolwiek jeśli ktoś nie ma aż tak przesuszonych włosów jak ja to jest dużo lżejsza. 

Uwielbiam te produkty za jakość, za to że mają naturalny skład bez parabenów i SLS. No i za piękne zdobione opakowania i śliczny słodki zapach, który długo się utrzymuje na włosach :)


Produkty Natura Siberica oraz Caudalie można zamówić w sklepie Farmana lub jeśli ktoś jest z okolicy to kupi  stacjonarnie w Aptece Farmana w centrum Porąbki. Właścicielka (farmaceutka )mająca ogromną wiedzę na tematy pro-eko-naturalno pielęgnacyjne fachowo i bardzo indywidualnie doradzi.

I aktualizacja moich włosów w różnym oświetleniu. Znowu mnie wzięło na kolor!:)



poniedziałek, 26 stycznia 2015

Makijaż inspirowany zachodem słońca

Wróciła zima, a ja tak bardzo tęsknię za latem. Nie żebym się skarżyła bo uwielbiam zimę, zwłaszcza podczas wypadów w moje ukochane góry, ale tak czasami zatęsknię za tymi pięknymi zachodami słońca i letnimi kolorami. Już niedługo... ;)

Do tego makijażu zainspirowały mnie przeglądane zdjęcia z wakacji <3





A dokładniej kolorystyka zachodu słońca w Albanii. No...mniej więcej ;)



W makijażu użyłam:

- Podkład Estee Lauder Double Wear light nr 2.0
- Korektor Helena Rubinstein magic concealer nr. 01
- Puder transparentny MAC
- Róż z palety MAC 3w1 limitowana edycja
- Bronzer Bahama Mama The Balm
- Rozświetlacz KRYOLAN Glamour Glow
- Brwi Anastasia Beverly Hills Dipbrow pomade - Taupe
- Oczy: Baza Zoeva + biała kredka
- Cienie z palety KRYOLAN Fashion + kącik CHanel Illusion D'ombre
- Eyeliner MAP
- Kredka mleczna KRYOLAN
- Baza pod tusz Dior Maximizer
- Tusz Dior Extase
- Usta: Błyszczyk MAC
- rzęsy połówki




niedziela, 18 stycznia 2015

Luksus w żelu, czyli baza pod makijaż Guerlain Meteorites Perles

Piękne perełki w przeźroczystym płynie, zamknięte w eleganckim opakowaniu, gdzie po naciśnięciu pompki w magiczny sposób meteoryty zamieniają się w kremowo-żelową mgiełkę.

Tak, mowa o Guerlain Meteorites Perles.


Na początku zachwyciło mnie opakowanie...i rozczarowało działanie. Na szczęście wstrzymałam się z recenzją aż do wykończenia połowy opakowania, bo pierwsze złe wrażenie zostało zatarte:)


Baza pięknie dekoruje toaletkę. Na powyższym zdjęciu widać w jaki sposób kuleczki rozświetlające pływają w żelu.


Co wyczytałam na stronie Sephory:

Czarujący koncentrat piękna i blasku. Sekretem jego formuły jest starannie skomponowany koktajl rozświetlających mikropereł w odcieniu róży i malwy, który zmysłowo topnieje na skórze pozostawiając subtelnie upiększający woal. Konsystencja chłodzącego, wodnego żelu w kontakcie ze skórą zmienia się w korygujacy i upiększający eliksir łączący walory pielęgnacji i makijażu. W rezultacie skóra jest subtelnie rozswietlona i skąpana w magicznym świetle. Niedoskonałości są optycznie skorygowane, linie i zmarszczki stają się mniej widoczne, a cera jest ujednolicona i zmatowiona. Jest świeża jak kropla porannej rosy, świetlista niczym wschód słońca i wysublimowana jeszcze przed nałożeniem makijażu.


I na KWC

Rozświetlająca baza, która rozprasza promienie słoneczne i koryguje. Perły zawieszone w chłodnym, czystym żelu nadają cerze naturalny, zdrowy wygląd. Chłonne pudry zawarte w perłach pochłaniają nadmiar sebum, zaś silikonowe polimery maskują niedoskonałości i ujednolicają. 
Cena 285zł
Pojemność 30 ml


Rozświetlenie a'la Meteoryty jest tutaj kwestią dyskusyjną. Fakt, rozświetla ale tylko do momentu położenia podkładu:) Jeśli chcemy wydobyć rozświetlenie, najlepiej pomieszać bazę z podkładem.




Nie czując na początku tego produktu, mieszałam bazę z cięższymi podkładami dla cer dojrzałych. I to był strzał w dziesiątkę. Dla Pań po 40stce rozwiązanie to jest idealne. Widać subtelne drobinki, podkład nie podkreśla zmarszczek a całość jest lżejsza. Suche skórki ukryte.

Będąc mądrzejsza o to doświadczenie zaczęłam dalej eksperymentować. Sprawdziłam bazę na cerach suchych, mieszanych i tłustych. W każdym przypadku (a najbardziej obawiałam się cer tłustych) baza lepiej trzymała makijaż niż tradycyjna baza silikonowa. Ujednolicała cerę i drobne zagłębienia, "nawadniała" ją i tuszowała suche skórki. Rozświetlała. A pomimo bardzo intensywnego używania wystarczyła na długo, gdyż dzięki dosyć wodnistej - żelowej konsystencji nawet niewielka ilość pozwoliła na pokrycie całej twarzy.






No i jest śliczna. Zachwyca klientki, które bardzo często pytają co to takiego.

Kupiłam w promocji...na szczęście. Bo cena to jej największy minus. Nie wiem czy skusiłabym się w cenie regularnej. Zostało jeszcze troszeczkę...a potem się będę martwić :)

wtorek, 13 stycznia 2015

Anastasia Beverly Hills Dipbrow pomade- recenzja, swatche

Coraz szumniej w sieci ostatnimi czasy o produktach firmy Anastasia Beverly Hills.

Długo przyglądałam się paletom, pomadkom i innym produktom na blogach zagranicznych wizażystów. Stwierdziłam że muszę wypróbować coś tej firmy, gdyż prawie wszystkie produkty są polecane. Padło na produkty do brwi.



Na moje nieszczęście nikt w Polsce nie dystrybuuje ABH. Można ją zamówić na stronie Cult Beauty z UK która wysyła do PL, jednak przesyłka jest równa kosztowi jednego opakowania..Na szczęście przed świętami odwiedziła nas Ania, mieszkająca w UK i dzięki jej uprzejmości (dziękuję!:)) mogłam w krótkim czasie wypróbować produkt Dipbrow pomade.



Co pisze producent?

Waterprof brow color ideal for sculpting, defining, and carving perfectly precise brows that won't fade. Smudge free creamy formula glides on skin and adheres to hair. Must - have for oily skin and humid climates. Tighten cap to prevent drying.

Pojemność 4g
Ważność 6 miesięcy od otwarcia
Cena 15Ł


Na użytek własny (i mojego kufra) wybrałam dwa odcienie TAUPE  i  DARK BROWN, które uchodzą za najbardziej uniwersalne.

Konsystencja produktu jest przyjemna, kremowa, łatwo się aplikuje choć i łatwo przesadzić. Pigmentacja jest bardzo mocna. Dipbrow nakładam za pomocą cieniutkiego skośnego pędzelka. Trochę zajmuje dojście do wprawy ale naprawdę warto.

Tym produktem można uzyskać delikatny efekt cieniowania jak i mocniej podkreślić rysunek brwi przy ciemniejszych makijażach.

Według producenta produkt jest wodoodporny i faktycznie tak jest. Po zeswatchowaniu bardzo ciężko było mi domyć plamy z ręki. Opakowanie jest estetyczne, proste, takie jak lubię. Złote litery dodają produktowi ekskluzywności.




Od góry DARK BROWN, TAUPE

Taupe to zdecydowanie mój kolor, Dark Brown dobry będzie dla oób ciemnowłosych
Myślę że jedynymi minusami jest dostępność i data przydatności. Kupując pomadę na własny użytek na pewno nie uda się wam zużyć go do końca przed upływem tego terminu.

Cena moim zdaniem jest adekwatna do jakości :)